warto_miec_pasje - Szkoła Podstawowa Nr 2 i Gimnazjum Nr 1

Report
Wyk.: Klaudia Drożdżalska
Daria Pawlińska
Malwina Szubert
Magdalena Jałkiewicz
Klaudia Kuriata
Opiekun: mgr Iwona Sassulicz
Młodzi. Zdolni. Kreatywni. Otwarci na nowe wyzwania. Są pasjonatami.
Wielu z nich lubi aktywnie i twórczo spędzać czas wolny. A podobno każdy kto jest twórczy jest
zdolny. Nasi uczniowie bez wątpienia są zdolni, bo są twórczy. Każdy ma jakieś uzdolnienia, każdy ma talent
na miarę swoich możliwości.
Tańczą, realizują się w różnych dyscyplinach sportowych, rysują, piszą, pasjonują się muzyką,
którą sami tworzą. Nie boją się podejmować nowych wyzwań.
Mają różne zainteresowania, którym poświęcają się bez reszty, całym sobą. Mają pasje, dzięki
którym napawają energią, nigdy się nie poddają, robią to co kochają i nie żałują czasu na to, by podejmować
kolejne wyzwania, nie obchodzi ich co mówią o nich inni, bo kochają to co robią. Dla nich czas spędzony
aktywnie, twórczo jest czasem najpiękniejszym, bo wymarzonym. Ich życie bywa urozmaicone. Oddają się
swoim pasjom i mają z tego ogromną satysfakcję. Często osiągają sukcesy. Stale pogłębiają swoje
zainteresowania i umiejętności, dzięki czemu bardzo często wykorzystują je w swoim życiu.
Niektórzy z uczniów strykowskiego gimnazjum zdecydowali się opowiedzieć o swojej pasji,
podzielić się wrażeniami z nią związanymi. Udzielają odpowiedzi na pytanie: czy i dlaczego warto mieć
pasję?
Ich zdaniem hobby ma bardzo duży wpływ na charakter człowieka, ponieważ uczy zarówno
odpowiedzialności jak i skrupulatności. Pasja ponadto kształtuje osobowość człowieka i sposób myślenia,
nastawienie do innych ludzi. Pomaga w kontaktach interpersonalnych.
Ludzie mający pasję potrafią spędzać czas aktywnie, robiąc coś pożytecznego, dla siebie samych
jak i dla innych, są bardziej otwarci na świat, odważniejsi, a przede wszystkim nie są nudni. Każda pasja jest
szalenie motywująca.
mgr Iwona Sassulicz
uczennica klasy III c Gimnazjum nr 1 im. Noblistów Polskich w Strykowie
Nazywam się Adrianna Wiśniewska. Moją pasją już od siedmiu lat
jest taniec. Trenuję w Zespole Tańca Współczesnego "Agat" w Strykowie.
Zaczęłam tańczyć w drugiej klasie szkoły podstawowej, dlatego że namówiła
mnie do tego koleżanka. Już po pierwszym treningu zafascynował mnie
taniec.
Trzy razy w tygodniu mam zajęcia, które trwają od dwóch do trzech
godzin. Nie wyobrażam sobie życia bez treningów. To one sprawiają, że na
dwie lub trzy godziny, gdy przekraczam drzwi sali, zapominam o moich
wszystkich problemach.
Warto dodać, że zespół "Agat" odnosi wiele sukcesów. Dzięki
ciężkiej pracy zdobywamy nagrody, bierzemy udział w wielu turniejach.
Jednym z nich jest tegoroczny Ogólnoeuropejski Konkurs Tańca w Malborku,
na którym zajęłyśmy dwa pierwsze miejsca i jedno drugie.
Myślę, że warto mieć pasję, ponieważ pasja to coś, w czym możemy
wyrazić siebie, osiągać sukcesy i robić to, co lubimy.
uczennica klasy III b naszego gimnazjum rozmawiała Klaudia Drożdżalska
• W jaki sposób lubisz spędzać czas wolny, czy
masz jakieś hobby?
- Moją pasją jest taniec. Uprawiam go od dawna
i sprawia mi on ogromną przyjemność.
• Ile czasu poświęcasz na treningi?
- Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu
i łącznie trwają pięć godzin.
• Czym jest dla Ciebie taniec?
• Kiedy zaczęłaś trenować?
- Hmm, dawno, jakieś dziesięć lat temu
w zespole "Twix". Uprawiałam wtedy taniec
towarzyski, jednak nie sprawiało mi to
przyjemności.
-Taniec prawdę mówiąc jest jedną
z najważniejszych rzeczy w moim życiu i nie
wyobrażam sobie momentu, w którym
musiałabym przestać tańczyć.
• Dlaczego wybrałaś zespół "Agat"?
• Czy uważasz, że warto mieć pasję?
Dlaczego?
- "Agat" wybrałam po to, by zmienić coś
w swoim życiu i zacząć coś od nowa. Nie żałuję
tego.
- Oczywiście, że warto. Myślę, że każdy z nas
ma jakieś określone zainteresowania i warto
je rozwijać, a pasja właśnie na to pozwala.
15-latka uczęszczająca do strykowskiego gimnazjum
Moją pasją jest taniec. Zaczęłam trenować mając 7 lat. Będąc małą dziewczynką byłam
bardzo ruchliwa i chciałam uczęszczać na zajęcia taneczne. Pewnego popołudnia
poszłam z mamą, aby zapisać się na treningi. Wiedziałam, że spodoba mi się spędzanie
wolnego czasu w sali treningowej.
Upłynęło już 8 lat odkąd uczęszczam na zajęcia. Zespół, do jakiego należę nazywa się
AGAT. Istnieje już od 17 lat, a choreografką jest Pani Agnieszka Waszkiewicz. Poświęca
nam bardzo dużo czasu.
Na zajęcia chodzę trzy dni w tygodniu, w sumie moje treningi pochłaniają mi
tygodniowo prawie 7 godzin. Jednak, gdy przekraczam próg sali mijają mi wszystkie
złości i zmartwienia. Można tam zapomnieć o wszystkich problemach. Uważam, że
jestem jedną z lepszych tancerek naszego zespołu. Dziewczyny mogą na mnie polegać.
Taniec jest odskocznią od codzienności i moją największą pasją, którą chcę kierować
się w życiu. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez tańca, który towarzyszy mi w życiu
codziennym. Uważam, że każdy powinien mieć jakieś zainteresowania, bo one nadają
życiu sens. Kocham to co robię.
uczennica klasy I a wywiad przeprowadziła Klaudia Drożdżalska
• Co jest Twoją pasją?
- Moją pasją jest taniec, obecnie trenuję taniec
nowoczesny. Są w nim elementy jazzu, czasem
hip- hop’u. Interesują mnie również inne style
tańca. Kiedyś trenowałam taniec towarzyski.
• Od kiedy interesujesz się tańcem?
- Od dziecka lubiłam występować przed
publicznością i tworzyć jakieś nowe kroki. Moja
przygoda z tańcem zaczęła się jak miałam
około 7 lat. Z koleżankami ćwiczyłam i ćwiczę,
razem wyjeżdżamy na konkursy i pokazy.
• Dlaczego wybrałaś zespół Agat?
- Wybrałam Zespół Taneczny Agat, ponieważ
uważam, że stawiane są w nim wysokie
wymagania, ale jednocześnie panuje lekka
dowolność stylu.
Nie ma wymagań, co do długości włosów
czy wzrostu jak w niektórych szkołach
tanecznych, w Agacie każdy jest równy. Poza
tym jest w moim miejscu zamieszkania.
A tańczyć w naszym zespole może właściwie
każdy, jest wiele grup -najmłodsze dzieci,
które dopiero się zapisują mają po 6 lat,
a najstarsze tancerki mają powyżej 20 lat.
Jako zespół, tworzymy dla siebie drugą
wielką rodzinę.
Wszystko ustalamy wspólnie, każdy stara się
dostosować. Nasza trenerka jest wspaniałą
osobą. Zawsze pomaga w trudnych
momentach, śmieje się razem z nami, jak
trzeba to pochwali, „przytuli”, innym razem
zgani - kiedy tego ktoś potrzebuje.
Wysłuchuje nas jak mama, czasem strofuje
jak tata i pomaga jak siostra. Jest
niesamowitą osobą.
• Ile czasu spędzacie z trenerką w sali?
- Spędzamy z nią bardzo dużo czasu
na treningach. My robimy to dla przyjemności,
a ona poświęca nam swój czas. Ja trenuję
3 razy w tygodniu po 2-3 godziny.
• Czym jest dla Ciebie taniec?
- Taniec jest dla mnie odskocznią od
codzienności, czymś, w czym mogę wyrazić
siebie. Po każdym treningu, nawet tym
najbardziej męczącym, nie mogę doczekać się
kolejnego. Tańczę przede wszystkim dla siebie.
Nie wyobrażam sobie mojego życia bez tańca,
to jest cos więcej niż hobby.
• Czy warto mieć pasję? Dlaczego?
- Uważam ze pasję powinien mieć każdy
człowiek. Pasja jest jak cel, do którego się dąży
i osiąga się go ciężko lecz z satysfakcją. Każdy
ma jakiś ukryty, albo już odkryty talent, który
powinien w sobie rozwijać.
uczy się w klasie II d Gimnazjum nr 1 im. Noblistów Polskich w Strykowie
Jedną z najważniejszych pasji w moich życiu jest taniec. Trenuję już od 10 lat.
Zaczynałam w zespole tańca "Gold" w Głownie, jednak po zmianie miejsca
zamieszkania byłam zmuszona zmienić grupę. Trafiłam do strykowskiego zespołu
"Agat". Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o tym, żeby osiągać jak najwięcej właśnie
w dziedzinie tańca. Zaczęłam trenować z własnej inicjatywy, chciałam doskonalić
w sobie właśnie tą umiejętność.
Zajęcia mam trzy razy tygodniowo. Łącznie trwają one 7 godzin. Z zespołem
"Agat" odnosimy wiele sukcesów. Ostatnim z nich jak dotychczas jest 2 miejsce
w Łódzkich Konfrontacjach Tanecznych 2012.
Uważam, że warto mieć pasję, ponieważ dzięki nim tak naprawdę
kształtujemy osobowość, uczymy się cierpliwości i wytrwałości. Nie wyobrażam sobie
życia bez tańca. Dzięki niemu mogę wyrażać uczucia, radzić sobie z najcięższymi
chwilami. Te kilka godzin w tygodniu przez 10 lat trenowania to najwspanialszy okres
mojego życia.
z uczniem klasy III b rozmawiała Klaudia Kuriata
• Jakie są Twoje osiągnięcia?
- Moją największą pasją jest kolarstwo.
- Ostatnim moim znaczącym sukcesem było
zdobycie I miejsca w Mistrzostwach Polski AZS.
Zdobyć tę pozycję było trudno, ale dałem radę.
• Dlaczego właśnie je wybrałeś?
• Czy treningi są męczące?
- Wybrałem tą dziedzinę, ponieważ wielu
kolegów doradzało mi ten sport.
- Treningi są męczące i wymagające . Jako
kolarz, muszę
trzymać dietę i kształtować swoje mięśnie.
• Co jest Twoją największą pasją?
• Ile czasu poświęcasz treningom?
- Treningi mam 4 razy tygodniowo.
• Czy uważasz, że warto mieć pasję?
Dlaczego?
- Uważam, że warto mieć pasję, ponieważ
przygotowuje nas ona do dorosłego życia.
uczęszcza do klasy III a
Nazywam się Dominik Chmielewski. Interesuję się sportem, a konkretnie
kolarstwem. Na rowerze jeżdżę od czasu jak nauczyłam się prowadzić ten cudowny
pojazd, czyli od dziecka.
W klubie „Luks Dwójka Stryków” trenuję już 7 lat. Zdecydowałem zapisać się
do klubu, ponieważ chciałem nie tylko rozwijać swoje zainteresowania i umiejętności,
ale także poprawiać kondycję. Wielu moich znajomych jeździ razem ze mną, więc sport
jest też sposobem spędzania czasu ze znajomymi.
Treningi mam cztery razy tygodniowo, jednak poza nimi często jeździmy
z kolegami sami, by „popracować” nad sobą. Jako kolarz muszę dużo trenować
i odpowiednio się odżywiać.
Wiele osiągnąłem w kolarstwie. Za moje największe osiągnięcie uważam
III miejsce w sprincie olimpijskim na torze.
Sądzę, że warto mieć pasję, ponieważ dzięki niej można sprawdzać swoje
umiejętności, jak i realizować swoje marzenia . Nie żałuję, że zdecydowałem się jeździć.
Uważam, że to wspaniały sport, który pozwala mi się rozwijać.
Luks „Dwójka” Stryków
Od lewej: Mateusz Kucharski (III c),
Damian Mikołajczyk (III b),
Szymon Cichosz (absolwent),
Sebastian Baranowski (III c),
Jarosław Jabłoński (IIIc),
Dominik Chmielewski (III a),
Radosław Florczak (absolwent),
Artur Chmielewski (absolwent)
z uczennicą klasy II c rozmawiała Daria Pawlińska
• Czym się interesujesz?
• Powiedz coś o swoich osiągnięciach.
- Moją pasją jest kolarstwo.
• Kiedy zaczęłaś uprawiać ten sport?
- Jazda na rowerze jest moją pasją od wakacji
roku 2012.
- Mam wiele osiągnięć, choć jeżdżę od
niedawna. Za najważniejsze uważam
mistrzostwo woj. łódzkiego.
• Czy uważasz, że warto mieć pasję?
Dlaczego?
• Dlaczego wybrałaś właśnie kolarstwo?
- Wybrałam ten sport, ponieważ dzięki niemu
kształtuję swoją kondycję fizyczną. Poza tym
robię to, co lubię, dla siebie.
- Uważam, że warto mieć pasję,
ponieważ dzięki niej każdy rozwija się
w przyjemny dla siebie sposób.
Tak pisały o niej lokalne media:
Zawodnicy Ludowego Uczniowskiego Klubu
Sportowego Dwójka Sandoz Tulipan Park
Stryków w dniach 3-4 listopada 2012 r. wzięli
udział w ogólnopolskich zawodach torowych
w Pruszkowie o nazwie „Szukamy Następców
Olimpijczyków”, a największy sukces odniosła
nowa nadzieja strykowskiego kolarstwa
Weronika
Piątkowska,
która
odniosła
zwycięstwo w konkurencji scratch. Największe
oczekiwania w obozie Dwójki były wobec tej,
która ma najmniejsze doświadczenie w ekipie
Strykowa, ale już zdążyła osiągnąć sporo
sukcesów. Weronika Piątkowska zdecydowała
się wystąpić w konkurencji, która pierwotnie
nie była priorytetem, czyli w scratchu.
Zawodniczka od początku radziła sobie
świetnie i osiągnęła wspaniały wynik,
pokonując starsze od siebie rywalki.
O swoim nieco nietypowym zainteresowaniu opowiedzieli nam uczniowie:
Naszą wspólną pasją jest działalność w Ochotniczej Straży Pożarnej.
Regularnie uczestniczymy w zbiórkach i zajęciach doszkalających nas
w dziedzinie niesienia pomocy bliźnim. Dzięki tych szkoleniom chcemy zasilić
szeregi zawodowych straży pożarnych. Jest to nasze marzenie i wiążemy z nim
swoje plany na przyszłość.
Zapewne niektórzy ludzie zastanawiają się, jaka jest geneza naszej pasji?
Otóż od najmłodszych lat nasi rodzice zabierali nas do remizy. Jako małe
dzieci przyglądaliśmy się życiu społeczności strażackiej. Jak tylko status OSP
pozwolił nam zaczęliśmy brać czynny udział w życiu straży.
Straż polega na niesieniu pomocy ludziom, którzy jej potrzebują.
Większość ludzi myśli, że praca strażaków to tylko wyjazdy do wypadków bądź
pożarów. Jednak są oni w błędzie. Strażacy pracują w różnych miejscach,
np.: zabezpieczają imprezy lokalne oraz miejsca, w których jakieś
niebezpieczeństwo zagraża życiu istoty ludzkiej.
Działalność OSP to także działalność charytatywna, edukacyjna
i społeczna. Niesienie pomocy bliźnim stanowi dla nas bardzo ważne zadanie.
Chcemy pomagać ludziom potrzebującym, czynić dobro dla innych. Od
najmłodszych lat naszego życia, gdy słyszymy wycie syreny strażackiej nasze
serca biją o wiele szybciej i mocniej; mamy dreszcze na skórze,
chcielibyśmy szybko pobiec do remizy i ruszyć na pomoc. Dlatego właśnie
działalność w Ochotniczej Straży Pożarnej traktujemy jak swoją pasję, jak coś,
bez czego trudno mam sobie wyobrazić swoje życie.
Uważamy, że w życiu warto mieć pasję, ponieważ dzięki niej możemy
się realizować, rozwijać swoją osobowość, robić coś pożytecznego dla siebie
i innych ludzi.
Warto robić to, co naprawdę się lubi. Marzymy, by w przyszłości
nasze życie zawodowe było związane z naszym zainteresowaniem. Dobrze
jest, gdy ludzie zarabiają na życie pracą, która ich cieszy. Uważamy, że nasza
pasja przyczyni się do osiągnięcia celów życiowych, które sobie
wyznaczyliśmy.
poza działalnością w Ochotniczej Straży Pożarnej
ma również inne zainteresowanie. Jest nim
KOLARSTWO.
Moja przygoda z kolarstwem rozpoczęła się kilka lat temu. W Dzień
Dziecka w naszej szkole został zorganizowany wyścig przełajowy dla uczniów.
Miałem wtedy przyjemność się ścigać z zawodowymi kolarzami. Ku miłemu
zaskoczeniu byłem 2. na mecie. Wtedy Prezes Klubu P. Andrzej Pożarlik bardzo się
mną zainteresował i zaproponował mi wstąpienie do kolarstwa.
Na początku troszkę się obawiałem, że będę bardzo słaby, lecz na
pierwszym treningu dałem radę i się przełamałem. Wraz z kolegami z klubu
jeździłem na wyścigi, na których odnosiłem oraz odnoszę własne rekordy
życiowe, z których się bardzo Cieszę.
Wiele zawdzięczam kolarstwu, uważam, że dzięki uprawianiu sportu,
konkurencjom, w których uczestniczę, zawodom, jestem nie tylko wysportowany,
silny fizycznie, ale też bardziej zdecydowany, umiem dokonywać wyborów, jak
również pokonywać własne słabości.
Na początku wakacji 2012 r. wybrałem się wraz z Tatą na wyprawę rowerową na
Mazury, którą śmiało mogę nazwać: „przygodą życia”. To było nie lada wyzwanie – wspomina
Mateusz.
Wyruszyliśmy ze Strykowa, a naszym celem były Mazury. Podczas jazdy mijaliśmy
pięknie miejsca oraz miasta takie jak: Płock, Mrągowo, Giżycko, Ełk.
Przejechaliśmy rowerami ponad 600 km w... 5 dni! Mieliśmy na nich wszystko, co było
nam niezbędne: namiot, śpiwory, ubrania oraz mini kuchnię gazową. Mój rower z ekwipunkiem
ważył ok. 50 kg.
Nie było łatwo, ale daliśmy radę. Mieliśmy kilka nieprzespanych nocy, musieliśmy być
gotowi na różne niespodzianki ze strony Pani Natury ;-) Podczas noclegu pod namiotem napotkała
nas wielka nawałnica. Rano wyprawa była utrudniona, ponieważ po drodze musieliśmy omijać
połamane drzewa. Czwartego dnia naszej wyprawy po raz kolejny spadł ogromny deszcz
i wszystkie nasze ubrania były doszczętnie mokre. Jednak uważam, ze było warto. Gdy już
dojechaliśmy do celu zobaczyliśmy pięknie jeziora mazurskie, a okoliczni mieszkańcy okazali się
bardzo mili oraz pomocni.
Uważam ten wyjazd za bardzo udany, mogłem się sprawdzić zarówno fizycznie, jak
i psychicznie oraz emocjonalnie, bo wyznaczając sobie taki cel trzeba być nie tylko wytrwałym, ale
również odpowiedzialnym, zaradnym i silnym psychicznie.
W połowie drogi mojemu Tacie popsuł się rower... Uważam, że wykazałem się dużą zaradnością,
dojrzałością, pamiętałem o wszystkich drobnych szczegółach niezbędnych w tego typu podróży.
To była niesamowita przygoda. Chyba do końca życia zostanie ona w mojej pamięci.
z uczniem klasy II b rozmawiała Malwina Szubert
Co jest Twoją pasją?
- Moją największą pasją jest gra w piłkę nożną.
Czy trenujesz w jakimś klubie?
W klubie Zjednoczeni Stryków trenuję już 5 lat.
Czy towarzyszą Ci w tym znajomi?
Tak, towarzyszą mi w tym znajomi, trenujemy
razem w klubie.
Ile czasu poświęcasz tej pasji?
- Treningi mam trzy razy tygodniowo. Poza tym często
gram ze znajomymi dla zabawy, rozrywki. Lubię
aktywnie spędzać czas wolny.
Czy uważasz, że warto mieć pasję?
- Uważam, że warto mieć pasję, ponieważ rozwija ona
moje zainteresowania.
uczy się w klasie II b
Moją największą pasją jest piłka nożna. Gram
w nią odkąd byłem małym chłopcem. W klubie
Zjednoczeni Stryków trenuję od 6 lat. Zdecydowałem
zapisać się do klubu, ponieważ od dziecka marzyłem
o tym, żeby grać w piłkę. Wielu moich znajomych trenuje
razem ze mną.
Zajęcia mam trzy razy tygodniowo, choć często
gram również z moimi znajomymi poza treningami.
Wiele osiągnęliśmy z moją drużyną. Zdobyliśmy
Mistrzostwo Łódzkiego Związku Piłki Nożnej w kategorii
Górski grupa C.
Uważam, że warto mieć pasję, ponieważ jest to
wspaniała forma spędzania czasu wolnego, jak i pod
kątem zdrowia i utrzymania dobrej kondycji fizycznej
i szczupłej sylwetki niż siedzenie przed komputerem.
Lubię to, co robię i nie żałuję, że zdecydowałem się grać
w piłkę nożną.
uczennica klasy III b
Moją pasją jest rysowanie. Plastyką
zainteresowałam się mając 11 lat, choć już od
wczesnych lat dzieciństwa lubiłam wykonywać
zadania, które wiązały się z blokiem, kredkami
i farbami. Będąc w podstawówce kalkowałam
obrazki z gazet typu Bravo. W gimnazjum moje
zainteresowanie rysunkiem się pogłębiło. Obecnie
najczęściej tworzę kreskówki, ale chciałabym
zacząć również rysować realne postaci.
Uważam, że warto mieć pasję. Moje
hobby mnie relaksuje. Warto mieć coś, czemu
można się poświęcić, co można doskonalić. Dla
mnie tym właśnie jest rysowanie. Nie wiążę
z nim większych nadziei czy planów na przyszłość,
nie mam zamiaru wykonywać zawodu związanego
z rysowaniem. Jednak wierzę, że będzie ono dla
mnie do końca życia pasją, o której nie zapomnę.
uczennica klasy III c opowiada o swoim zainteresowaniu
plastyką i swoich planach na przyszłość
Moją pasją jest plastyka. Ogólnie rzecz ujmując
większość
czynności
i
zawodów
związanych
z umiejętnościami i manualno- plastycznymi bardzo mnie
interesuje.
Wszyscy w rodzinie mówią, że kiedy mama kupiła
mi pierwszy zestaw kredek świecowych po tygodniu
wszystkie były tak zużyte, że już prawie nic z nich nie zostało,
a w mojej dziecięcej teczce było tyle malunków, że nie
starczyło magnesów na lodówkę, żeby je zawiesić.
Od tamtej pory przynajmniej cztery godziny
dziennie spędzam na malowaniu lub szkicowaniu. Czasami
jak mam natchnienie wyciągam od mamy drobne i pędzę do
sklepu po glinę albo masę solną. Najczęściej robię
miniaturowe podobizny członków rodziny albo przyjaciół.
Niestety żadna buźka nie przetrwała nawet tygodnia,
ponieważ zwykle po jakimś krótkim czasie zauważam
w niech jakieś niedociągnięcia.
Kiedy chodziłam do trzeciej klasy szkoły podstawowej pani katechetka ogłosiła
konkurs na szopkę bożonarodzeniową. Miałam tak wiele pomysłów, ale nie mogłam się
zdecydować, który wykonać. W końcu zdecydowałam, że zrobię najprostszą wersję –
z przedmiotów „eko”. W szkole zakwalifikowałam się do „etapu łódzkiego”. To było coś! Już
z tego ,,małego osiągnięcia'' się tak cieszyłam, że nie mogłam się doczekać się kiedy pojadę
na rozstrzygnięcie konkursu. Okazało się, że zajęłam I miejsce w konkursie dla
gimnazjalistów! A kilka dni później moje zdjęcie i moje dzieło ukazały się w gazecie pod
nagłówkiem: „Najpiękniejsza szopka Wiktorii''. Po tym sukcesie zaczęłam angażować się
w różne konkursy plastyczne. Robiłam wystawy moich prac.
Na początku gimnazjum zainteresowałam się modą. Szkicowałam różnego rodzaju
projekty- głównie strojów dziewczęcych, czasem także pomagałam mamie wymyślić nowe
kroje do jej pracy. Kiedyś postanowiłam uszyć jedną z sukienek. Jakby przymrużyć oko
i popatrzeć pod „właściwym” kątem to może i dało by się to uznać za sukienkę, ale
zdecydowałam, że zostanę przy szkicowaniu projektów i wykrojów. W przyszłości mam
nadzieję dostać się do technikum i zdobyć doświadczenie w kierunku: technolog odzieży,
a dopiero później pogłębić edukację i wybrać zawód: projektant mody.
Moim zdaniem warto mieć zainteresowania i marzenia, ponieważ są one naszą siłą
napędową, dodają nam powera i otwierają przed nami drzwi różnych możliwości.
ma 15 lat, uczęszcza do klasy III c Gimnazjum Nr 1 im. Noblistów Polskich w Strykowie
Nazywam się Karolina Szydłowska, mam 15 lat i jestem uczennicą strykowskiego gimnazjum. Od
około 5 lat interesuję się fotografią, chociaż tak naprawdę towarzyszy mi ona odkąd sięgam pamięcią, czyli
właściwie od zawsze. Jak byłam młodsza lubiłam bawić się aparatem, na początku oczywiście analogowym,
którym można było zrobić tylko 36 zdjęć. Prezentem, który dostałam na I Komunię Św. była cyfrówka marki
Canon. Byłam bardzo zadowolona z podarku. Miałam wtedy dopiero 9 lat, a wydawało mi się, że ta
dziedzina będzie nierozerwalnie związana z moim życiem. I tak właśnie się stało.
Kiedyś zastanawiałam się czy można być modelką, fotografem i stylistką w jednym, ale potem
uświadomiłam sobie, że to niestety niemożliwe, np. ze względu na to, że nie mam takich predyspozycji,
możliwości.
Dlaczego właśnie fotografia? Może trochę przez przypadek (?) Jednak uważam, że jest to absolutna sztuka.
Aby robić zdjęcia trzeba czuć ich moc, rozumieć, co one nam przekazują, czym tak naprawdę ujmują. Dla
mnie są niepowtarzalnymi wspomnieniami i wyjątkowymi chwilami uwiecznionymi na papierze, których
nikt po upływie czasu nie jest w stanie powtórzyć. Można do nich powracać, kiedy tylko chcemy, one z roku
na rok zyskują na wartości. Nie mówię oczywiście o korzyściach materialnych, ale sentymentalnych. Po
wielu latach można sobie przypomnieć ważne momenty ze swojego życia , np. bal gimnazjalny, studniówkę,
ślub, wesele, pierwsze urodziny dziecka itp. Moim zdaniem warto jest jakoś utrwalić swoje przeżycia
i emocje, a potem oglądając fotografie odczuwać je na nowo.
Moim hobby zajmuję się właściwie w każdej wolnej chwili oraz w momentach, których jak
ja to mówię: „mam wenę”, czyli coś mnie natchnie, zainspiruje. Najbardziej lubię robić zdjęcia
portretowe, czyli twarzy. Najczęściej fotografuję po prostu ludzi. Zdjęcia wykonuję spontanicznie,
nigdy nie są zaplanowane. I tu tkwi chyba mój błąd, bo podobno dobra fotografia powinna być
wcześniej dokładnie zaprojektowana. Ale ja – przynajmniej na tym etapie mojego życia
i zainteresowania tak nie potrafię (wolę kierować się instynktem, natchnieniem, emocjami, po prostu
„chwilą”), może kiedyś.... Mimo to potrafię słuchać dobrych rad i konstruktywnej krytyki osób, którzy
się na tym znają. Ważna jest dla mnie opinia innych ludzi. Chciałabym, aby moja „praca” podobała się
innym, a mnie sprawiała zadowolenie i satysfakcję. Nie jestem profesjonalistką.
I chyba nigdy nią nie będę. Aby zaistnieć w świecie fotografii trzeba mieć przede wszystkim talent,
który będzie się wyróżniał z tłumu, ale i również na sam start potrzebne jest bardzo dużo pieniędzy na
własne studio fotograficzne, profesjonalny sprzęt oraz na reklamę samego siebie. Według mnie
trudno jest wybić się w tej branży. Ale kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Myślę, że dla mnie fotografia
na zawsze pozostanie jedynie pasją (niewykonywanym zawodem), ale wierzę, ze może kiedyś uda mi
się połączyć ją z pracą zawodową.
Czy warto mieć zainteresowania? Według mnie tak. Ludzie, którzy mają hobby są ciekawi
świata, otwarci, odważni. Dzięki determinacji oraz chęci osiągnięcia czegoś w życiu są w stanie
pokonywać swoje słabości, tym samym zdobywając uznania i poszanowanie. Osobiście czerpię
satysfakcję z tego, co robię. Może na razie nie odnoszę jakiś ogromnych sukcesów, ale przede mną
całe życie i wiele może się jeszcze zmienić.
Ci uczniowie interesują się militariami i Airsoftem;
zgodzili się opowiedzieć nam o swoim hobby
Naszym wspólnym zainteresowaniem są militaria i Airsoft. Należymy do
Związku Strzeleckiego oraz lokalnej grupy ASG.
Airsoft to sport drużynowy, w którym używa się pneumatycznych replik broni
strzelającej kulkami plastikowymi o kalibrze 6 mm. W zależności od ilości graczy, terenu
osobistych upodobań organizuje się „strzelanki”. Podstawowym celem w grze jest
trafienie przeciwnika plastikową kulką. Scenariusze gry zazwyczaj naśladują fikcyjne,
bądź historyczne działania wojenne. W jej czasie gracze stosują taktyki przypominające
taktykę wojskową. Celem może być przejęcie flagi, wyeliminowanie wszystkich
członków przeciwnej drużyny itp.
Jesteśmy członkami Związku Strzeleckiego, który jest organizacją
paramilitarną, patriotyczną i pro-obronną. Jest kontynuatorem oraz spadkobiercą
ideowym Związku Strzeleckiego założonego w 1910 roku przez Józefa Piłsudskiego. Jego
działalność realizowana jest w zakresie wychowania patriotyczno - obywatelskiego,
przysposobienia wojskowego i wychowania fizycznego. Wszystko się uzupełnia tzn. to
czego nauczymy się w ZS przydaje nam się w ASG i odwrotnie.
Kompletujemy własne umundurowanie, wyposażenie taktyczne i inny sprzęt,
poznajemy historię, uczymy się różnych rodzajów taktyki, bronioznawstwa,
terenoznawstwa, survivalu, maskowania, musztry, a także obsługiwania broni ostrej itd.
Czasami jeździmy na ogólnopolskie manewry i rekonstrukcje historyczne
(kampania wrześniowa).
Zainteresowaliśmy się militariami cztery lata temu. Miała na to wpływ szczególnie
rodzina, koledzy i znajomi. Poznając szczegóły tej ciekawej dziedziny zobaczyliśmy, że to nas
interesuje i „wciąga” coraz bardziej. Później poznaliśmy nowych ludzi, nowe możliwości jak
np. ZS. Teraz staramy się „zarażać” innych, uzupełniać braki, poznawać kolejne zagadnienia,
rozwijać
swoje
umiejętności,
poglądy
i
cechy
(np.
patriotyzm).
W muzyce wolimy mocniejsze brzmienia takie jak metal, rock itp. Pasuje ona do
naszego hobby. Niektórzy nasi koledzy chcą być zawodowymi żołnierzami, my jednak nie
planujemy takiej przyszłości, ale mamy nadzieję, że będzie to naszym hobby bardzo długo.
Prezentujemy się na różnych imprezach (np. Dni Strykowa), uroczystościach
i obchodach świąt państwowych. Często pomaga to oderwać się od codzienności, chociaż
czasami towarzyszy nam cały czas (np. noszenie pewnych elementów umundurowania,
słownictwo itp.).
Uważamy, że warto mieć pasję, prowadzić ciekawe życie, rozwijać się i poznawać
nowych, podobnych do siebie ludzi. Dzięki temu nabywa się także wiedzę, którą można się
dzielić z innymi. Człowiek z pasją już jest kimś, wyróżnia się z szarej masy.
reprezentantka klasy II d Gimnazjum nr 1 im. Noblistów Polskich w Strykowie
Moją pasją od dawna jest pisanie. Piszę już dość długo, bo od
podstawówki. Dlaczego wybrałam akurat tą dziedzinę? Ponieważ uznałam, że
właśnie pisanie pomoże mi nabrać charakteru i ukształtować go.
Kocham pisać. Według mnie pisanie to kreowanie rzeczywistości – to coś,
czego nie da się zastąpić. Owo tworzenie jest niepowtarzalnym zajęciem. Właśnie
dzięki pisaniu można odkryć prawdziwego siebie oraz rozwijać własną wyobraźnię.
Według mnie warto mieć pasję, ponieważ jest ona świetnym sposobem
na rozwijanie swoich umiejętności, a jednocześnie pomaga zagospodarować
wolny czas.
[...] - Shinro... Jakim cudem ty i ja mamy ze sobą tyle wspólnego? - mruknęłam. - To wymiar astralny...
Tutaj grawitacja pozwala tylko na stąpanie po ziemi. Rozumiesz?
- Taaa... - rzuciła. - Ale co tu robimy?
- Przypuszczam, że nas wezwali.
- Oni? Czego mogą chcieć?
Nagle pojawili się przed nami starsi. Nie było widać ich twarzy, mieli na nich maski, a ubrani byli jedynie
w długie, białe płaszcze. Na głowach mieli kaptury.
- Shine, Shinro - zaczął najstarszy. - Wybaczcie to niezapowiedziane wezwanie.
- Shinro, klękaj - rzuciłam, a ona wraz ze mną uklęknęła.
- To nic. O co chodzi?
- Doszliśmy do wniosku, że nie możecie już ochraniać Ziemi.
- C-co takiego? - zapytałam wystraszona.
- Ziemia ma już wielu obrońców. Nie jesteście tam potrzebne - powiedział jeden ze starszych.
Po moim policzku spłynęła łza. Shinro to zauważyła, jednak się nie odezwała.
- Rozumiem - odpowiedziałam. Wstałam.
- Nigdzie się nie ruszę! Ziemia to mój dom! - zaprotestowała Shinro, na co starsi zareagowali oburzeniem.
- Zamknij się! - warknęłam. - I przyjmij to z pokorą - dodałam.
- Nie - wymruczała. - Idioci, posłuchajcie mnie - zaczęła. - Shine może jest wredna, arogancka, czasem
wybucha paniką i złością i potrafi nieźle dokopać, ale nadal jest człowiekiem! Wiemy o tym od pewnego
czasu. A ja wiem o czymś jeszcze - mówiła wściekła na jednym wdechu. - Yukina nie jest człowiekiem. To
stuletni wampir, zabójca Qro i Vexus. Zabił ich, by dostać Shine, którą to niby stworzył. Podmienił księgi.
Zorientowałam się dopiero tu, gdy ujrzałam identyczną księgę. Gdy tylko na nią spojrzałam, otworzyła się
na się na stronie, którą wraz z nią czytałam - wskazała na mnie.
Księga była daleko, ale dojrzałam tekst. Shine nie została stworzona. Została zrodzona. Tak jak ja. Nie
jestem jej złym wcieleniem tylko bliźniaczką - po tym z jej oczu po raz pierwszy w życiu spłynęły łzy. - Ten
wymiar jest do kitu! Nienawidzę go! To coś mnie Uświadamia mnie o tym jaka jest prawda! Nie chcę jej
znać! Boli! - krzyknęła, upadając na kolana. - Boli! Shine! Boli! - płakała, trzymając się za głowę.
- Nie opuszczę Ziemi! Nie dlatego, że Shinro tak powiedziała! Tylko dlatego, że wasz chory wymiar ją
rani! - krzyknęłam, podbiegając do niej. - Shinro, słyszy mnie? - zapytałam, patrząc na nią.
- Shine... To boli... Ratuj... - mówiła bezsilnie.
- Nienawidzę was - warknęłam. - Nienawidzę! Słyszycie?! - krzyknęłam, patrząc na nich.
Ledwo ich widziałam. Moje oczy były pełne łez. Sama widziałam tylko zamglony obraz, a po tym, co
usłyszałam, nie wiedziałam nawet co myśleć. Shinro kłamie jak z nut... Ale nigdy nie robi tego przy mnie.
Po tym, zaczęła płakać. Jednak nie był to płacz bólu. Płakała... w taki sposób, jakby była smutna,
nieszczęśliwa. Jakby bała się tego, co mówi. Jakby nie była sobą. Byłam wściekła. Bez zastanowienia
przeniosłam nas z powrotem do biblioteki. Usiadłam z nią pod regałem. Obie płakałyśmy. Ja ze smutku,
a ona z bólu. W końcu chłopaki do nas podeszli.
- Co się stało? - zapytał wystraszony Usui.
- Daj mi spokój - odpowiedziałyśmy, wstając. - Idę do pokoju. Nie chcę nikogo widzieć - dodałyśmy,
znikając w smogu.
- Co... się właśnie stało? - zapytał Smite.
- Coś, co nigdy stać się nie powinno - odpowiedział wystraszony, po czym wybiegł z biblioteki.
Tymczasem ja i Shinro, smutne siedziałyśmy w pokoju.
- Czyli jesteśmy bliźniaczkami? - zapytałam, próbując się pozbierać.
- Tak. A nasi rodzice... On ich zabił - warknęła wściekle, ocierając łzy.
- Zabijemy go. Obiecuję - przytuliłam ją.
Nie odpowiedziała. Przytuliła się do mnie i zaczęła płakać.
- Płacz. Płacz ile tylko zechcesz. Ja zawsze przy tobie będę - wtuliłam się.
Obie znów płakałyśmy. Bałyśmy się tego wszystkiego. To nas przerastało i przerażało. Wiedziałyśmy, że
same nie damy sobie z tym rady. Yukina jest... taki jak Nathan. Nie pokonamy łatwo stuletniego
wampira. Ja potrzebuje pomocy moich przyjaciół - bogów, a Shinro pomocy swoich przyjaciół demonów i widm. I tak też zrobimy. Przysięgłyśmy go zabić i to też zrobimy. - Zabijemy go i pomścimy
rodziców - powiedziała. Nagle, przed nami znikąd pojawił się Nath.
- Starsi powiedzieli mi wszystko - spojrzał na nas. - Oni o niczym nie wiedzieli. Yukina zrobił to tak, by
o niczym się nie dowiedzieli lub usunął im pamięć - ukucnął.
- W dupie to mam - otrząsnęła się Shinro. - W dupie mam, że nie wiedzieli o niczym. Gdyby nie oni, nie
umierałabym. Wiem, jestem nieśmiertelna, ale i tak boję się śmierci, bo nawet mnie, ona kiedyś spotka.
- Ale dzięki temu wymiarowi się zmieniłaś. Zaczęłaś dostrzegać życie i śmierć.
- Nathan. Wyjdź - powiedziałam stanowczo. - Mam was dosyć.
- Rozumiem - wstał smutny. - Jeśli będziesz czegoś chciała, to jestem w bibliotece z Usui'm i Smitem dodał i wyszedł.
- Shinro - rzuciłam.
- Masz - podała mi zapalniczkę. - Możesz mnie już schować?
również uczęszcza do klasy II d
Jedną z moich pasji jest pisanie. Już w szkole podstawowej interesowały mnie
różnego rodzaju prace pisemne i..., co może wydawać się dziwne, źródłem tej pasji jest
właśnie szkoła. Tak zupełnie dla siebie zaczęłam pisać na początku 2010 roku. Nie specjalnie
chwaliłam się pracami w szkole, jednak zakładałam mnóstwo blogów, na których
zamieszczałam swoje "dzieła".
Pisanie jest dla mnie ucieczką w zupełnie inny świat. Pozwala mi nie myśleć o tym,
co obecnie dzieje się w moim życiu. Pozwala mi marzyć i odkrywać możliwości kreowania
świata. Muszę przyznać, że jestem od tego niejako uzależniona.
Dzięki tej pasji poznałam wielu ludzi z całej Polski. Nie zdawałam sobie sprawy jak
wiele osób w epoce internetu potrafi stworzyć coś naprawdę pięknego,
używając jedynie słów.
Nie preferuję konkretnego gatunku literackiego. Jest dzień, w którym mam
nieodpartą chęć napisać wiersz. Są także tygodnie, w ciągu których zapisuję całe strony, łączę
je później i tak powstają moje opowiadania. Bywały jednak także miesiące, podczas których
nie potrafiłam stworzyć nic. Szczególnie upodobałam sobie jednak tworzenie własnych
aforyzmów.
Uważam, że warto mieć nawet małe hobby, by robić coś, co sprawia człowiekowi
przyjemność. Pasja jest czymś, co nie każdy posiada. O pasję trzeba dbać, pielęgnować ją,
a być może „ukaże ona” niebywały talent.
Kilka aforyzmów Klaudii
Drożdżalskiej:
Będąc ważnym dla kogoś w
sercu nosimy ogromne brzemię
odpowiedzialności.
By zacząć wszystko od nowa,
potrzeba nowych nadziei,
a rzadko z łatwością
wyzbywamy się starych.
Trudno zapomnieć o kimś, kto
dał nam więcej, niż pragnęliśmy
otrzymać.
Strach
Patrzę,
Ach! Kogo ja widzę.
Włos każdy w stronę inną.
Oczy niedospane.
Twarz czerwona od rumieńców
tak szpecących to oblicze.
Boże!
Co to? Kto to?
Usta ma otwarte szeroko.
W oczach strach
czerwonych.
Stać i patrzeć, czy uciekać?
Przecieram oczy
i poznaję.
Co rano spoglądam w lustro
z tym samym strachem.
muzyka jest pasją ucznia klasy III c; to dla niego „oderwanie, odskocznia”
od szarości dnia codziennego
Interesuję się wieloma rzeczami (począwszy od piłki nożnej, a kończąc na
szachach), lecz za swoją pasję absolutnie uważam muzykę. Pokuszę się o stwierdzenie, że
towarzyszy mi ona praktycznie 24h na dobę.
Muzyka w mojej rodzinie zawsze była bardzo popularna, jednak moje
zainteresowanie tą dziedziną sztuki zaczęło się, gdy miałem 9 lat i mój tata zaproponował
mi lekcje gry na trąbce w parafialnej orkiestrze dętej przy Kościele Starokatolickim
Mariawitów w Strykowie. Lekcje pobierałem u kapelmistrza i założyciela tej orkiestry śp. P.
Stefana Szcześniaka.
Gram nie tylko na trąbce, od trzech lat uczęszczam do Państwowej Szkoły
Muzycznej I st. w Brzezinach i uczę się grać na akordeonie. Tym instrumentem
zainteresował mnie mój
starszy kuzyn. On również uczęszczał do wyżej wspomnianej szkoły muzycznej.
Na doskonalenie umiejętności gry na akordeonie poświęcam każdego dnia
od 1 do 2 godzin. Jednak nie stanowi to dla mnie problemu, wprost przeciwnie – ćwiczenia
w grze na akordeonie sprawiają mi przyjemność, są niejako „oderwaniem, odskocznią” od
szarości dnia codziennego.
Szkoły muzyczne nie uczą tylko gry na różnych instrumentach, ale również tego
jak się pozbyć negatywnego stresu. Występy okolicznościowe, popisy, koncerty i konkursy
szkolne powodują, ze człowiek (nawet bardzo młody i może jeszcze niedoświadczony,
nieoswojony z publicznością) nabiera wiary w siebie, w swoje możliwości, uczy się
przebywania na scenie i radzenia sobie z nieśmiałością i stresem towarzyszącym często
artystom.
Moim największym marzeniem jest gra w sławnym zespole muzycznym
o wysokiej randze, wysokiej jakości granej muzyki i przekazu jej słuchaczom. Chciałbym
również być dobry w swoim fachu, jeśli można to tak nazwać.
Moim zdaniem warto mieć
pasję, ponieważ wykonując coś, co
lubimy
możemy
się
zrelaksować
i odpocząć. W moim przypadku, muzyka
pomaga mi się skoncentrować, myśleć
logicznie, dostarcza także przyjemności, a
czas spędzony na próbach jest czasem nie
tylko miło, ale i pożytecznie spędzonym.
uczeń klasy III a naszego gimnazjum pasjonuje się grą na instrumentach muzycznych
Nazywam się Dominik Szydlik. Mam 15 lat. Jestem uczniem klasy III a Gimnazjum Nr
1 im. Noblistów w Strykowie. Od 2009 r. uczęszczam także do klasy klarnetu Państwowej Szkoły
Muzycznej w Zgierzu. Poza tym dodatkowo uczę się gry na akordeonie. Pierwszym
instrumentem, na którym uczyłem się grać był... saxhorn altowy.
Moja przygoda z muzyką, a właściwie z grą na instrumentach muzycznych rozpoczęła
się dość banalnie. Przy parafii Kościoła Starokatolickiego Mariawitów w Strykowie działa
orkiestra, w której gra mój brat. Tata wraz z bratem kilka lat temu namówili mnie, abym
poszedł na próbę. Spodobało mi się, chciałem grać tak jak inni, tak jak mój brat. Pierwszych
lekcji udzielał mi ówczesny kapelmistrz orkiestry. Spróbowałem i... pokochałem to, co robię,
moja „próba” trwa do dziś.
Obecnie gram w dwóch orkiestrach dętych: w orkiestrze parafii Kościoła
Starokatolickiego Mariawitów w Strykowie oraz w Miejskiej Orkiestrze Dętej w Głownie.
Największym „moim” sukcesem jest zajęcie IV miejsca w II Festiwalu Orkiestr Dętych
– Głowno 2012 r.
Chciałbym zajmować się swoją pasją tak długo jak będzie to możliwe. Myślę, że
warto mieć pasję, ponieważ kształtuje ona naszą osobowość, charakter i to, jakimi ludźmi tak
naprawdę jesteśmy.
Sądzę, że lepiej spędzić aktywnie czas na ćwiczeniach związanych ze swoim hobby niż
spędzać go przed komputerem i telewizorem.
uczennice klasy III b strykowskiego gimnazjum opowiadają o swoim hobby
Naszą pasją jest jazda konna. Uwielbiamy konie i wszystko, co z nimi związane.
Interesujemy się nimi od czasów zanim zaczęłyśmy chodzić do szkoły. Regularnie jeździmy od
półtora roku. Iza opiekuje się trzema rumakami: Reją, Ramzesem i Rewią. Oporządza je
codziennie i uczy podstawowych „sztuczek”.
Od niedawna staramy się jeździć razem, co tylko umacnia nasze dobre relacje. Na
rozwijanie swojej pasji poświęcamy najczęściej weekendy, jeśli jednak „pojawi się” jakiś
wolny dzień, to bierzemy bryczesy i kierujemy się w stronę siodlarni. Nie jeździmy na zawody
czy konkursy. Nasze zainteresowanie traktujemy bardziej, jako sport rekreacyjny.
Jak długo jazda konna pozostanie naszym hobby? Nie jesteśmy w stanie tego teraz określić.
Nie wiemy, co przyniesie jutro.
Ania marzy o udziale w zawodach WKKW, czyli Wszechstronnym Konkursie Konia
Wierzchowego.
Iza natomiast wolałaby spokojniejszą dyscyplinę – ujeżdżenie, gdzie koń musi
wykonać określoną liczbę figur. Chciałaby również uczyć dzieci młodsze od siebie jazdy konnej
i tego jak należy obchodzić się z tymi pięknymi stworzeniami.
Jazda konna to dla nas ogromna satysfakcja. Za każdym razem, gdy zakładamy
siodło, gdy wsiadamy na konia, gdy po jeździe poklepujemy go, dziękując za jazdę czujemy to
samo -podekscytowanie.
Nasza pasja znaczy dla nas
naprawdę dużo. Każda minuta spędzona
z koniem to jak jedno spełnione marzenie.
Jazda konna uczy empatii do drugiego
stworzenia. Jadąc na swoim wierzchowcu
trzeba się z nim zgrać. Jest to najtrudniejsza
ze wszystkich umiejętności. Jeździec i koń
nie mogą stworzyć idealnej pary, bez
złączenia się w jeden umysł. Nie traktujemy
jazdy konnej, jako mody lub sposobu na
zabicie czasu. Konie traktujemy jak członków
rodziny, a one odwdzięczają się tym samym.
Gdy urodził się Ramzes Iza starała się
spędzać z nim jak najwięcej czasu. Kiedy
źrebak kładł się na łące, ona kładła się koło
niego. Konie są jak psy, potrafią wyczuć, gdy
coś jest nie tak i pocieszyć jak tylko potrafią.
Nie merdają ogonem i nie przynoszą gazety,
ale kładą swój łeb na ramieniu jeźdźca lub
okazują chęć do wspólnej jazdy w terenie.
Przyszłość
to
jedna
wielka
niewiadoma. Próbujemy cieszyć się dniem
dzisiejszym. Naszym wspólnym marzeniem jest
to, byśmy mogły kiedyś otworzyć schronisko
dla tych koni, które nie mają dobrych
warunków życia, lub tych, które muszą z tego
powodu trafić do rzeźni. Chcemy sprawić, aby
ich ostatnie, jak i pierwsze lata życia były jak
najpiękniejsze. Marzy nam się wielka stadnina
z zielonymi padokami i pięknymi boksami.
Marzymy również o hodowli koni rasy
fryzyjskiej i trakeńskiej.
Obie uważamy, że warto mieć pasję.
Pasja sprawia, że życie staje się ciekawsze,
pełniejsze. Dzięki pasjom możemy poznawać
nowych
ludzi,
ludzi
o
podobnych
zainteresowaniach. Uważamy, że życie bez pasji
byłoby nudne i puste. Hobby to często
odskocznia od codziennego życia. Mamy
ogromną satysfakcję z tego, co robimy
i pragniemy to robić jak najdłużej.
autorka wielu książek
Pasje... ważny temat! Bez pasji życie jest jedynie monotonnym powielaniem
tych samych codziennych czynności. Pasja może stać się wyzwaniem, niespodzianką,
stymulować aktywność i wszelkie działania. Można mieć wiele pasji. Bywa, że w ciągu
życia pasje się zmieniają. Ja zawsze marzyłam o podróżach i od kiedy mogłam o sobie
decydować, wykorzystywałam każdą okazję do wyjazdu. Być może jestem w głębi duszy
marynarzem. Potrzebuję stałego miejsca na ziemi, aby mieć dokąd wracać, ale czuję, że
nieustanne przemieszczanie się, odkrywanie kolejnych horyzontów, spotykanie nowych
ludzi jest dla mnie głęboką wewnętrzną koniecznością. Dla mojej wyobraźni, wrażliwości
i ciekawości wszystkiego, co jeszcze nieznane.
Pisanie jest jedną z form podróży.
„...piszę powieści, opowiadania, scenariusze, felietony, wiersze. Głównie dla dzieci. Ale
staram się pisać tak, żeby dorośli też się nie nudzili. Ani przy lekturze moich tekstów, ani
przy słuchowiskach, ani oglądając moje sztuki w teatrze. Chciałabym, aby każdy mógł
znaleźć w nich coś dla siebie.”
(cytat ze strony internetowej Anny Onichimowskiej
http://annaonichimowska.republika.pl/)
Na pytanie Klaudii Drożdżalskiej,
„Co tak naprawdę jest Pana pasją?”, odpowiedział również w/w pisarz.
Co jest moją pasją?
Życie, tak naprawdę. Czyli: najbliżsi, przyjaciele, znajomi, sztuka, literatura, jedzenie, rozmowy,
kłótnie, milczenie, praca, rozrywka, nauka i... tak dalej. Wiem, wiem, oczekiwała Pani, że
odpowiem - książki, pisanie. Nie można pokochać literatury, pisania, jeżeli nie kocha się życia.
Które niesie takie emocje, że aż... chce się je przelać na papier! Ot i wszystko, cała tajemnica.
„No dobrze, zdradzę tajemnicę - pisząc książki dla dzieci, myślę przede wszystkim o... ich
rodzicach. Zwłaszcza o zmęczonych tatusiach. Dlaczego? Dlatego, że często to właśnie oni
czytają swoim latoroślom. Jeżeli opowiadana przeze mnie historia znudzi rodzica, jego
znudzenie przeleje się i na dziecko. Jeżeli rodzic jest rozbawiony, zarazi wesołością
i małoletniego słuchacza. Książki dla dzieci powinny być tak napisane, żeby rodzice nie mogli się
od nich oderwać - nawet wówczas, gdy dzieci już śpią.”
(fragment rozmowy z Grzegorzem Kasdepke z Ewą Świerżewską
zamieszczonej na stronie http://www.qlturka.pl)

similar documents