Filozofia i etyka nowozytna (XVIII wiek

Report
FILOZOFIA NOWOŻYTNA
XVIII wiek– pocz. XX wieku
Historia etyki
(z elementami
historii filozofii)
Jean-Jacques Rousseau (1712-1778)
Główne dzieła:
Rozprawa o naukach i sztukach 1750
Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności
1755
Nowa Heloiza 1761
Umowa społeczna 1762
Emil, czyli o wychowaniu 1762
Wyznania 1770, opublikowane pośmiertnie w 1782
Uwagi nad rządem Polski i jego projektowanej
naprawie 1771, opublikowane pośmiertnie w 1781,
znane współczesnym z odpisów
J.-J. Rousseau jako jeden z
pierwszych dostrzegł, że interesy
jednostek nie tworzą w sumie
interesu wspólnego, a interes czy
dobro większości może być różne
od dobra wspólnego.
Rousseau, który może zostać uznany za
prekursora teorii racjonalnego wyboru
dóbr publicznych lub zbiorowych,
wprowadził do filozofii politycznej
pojęcie woli powszechnej,
ukierunkowanej na realizację dobra
wspólnego, twierdząc, że wolę taką
ujawnia głosowanie oparte na zasadzie
większości, w którym uczestniczą
jednostki kierujące się prywatnymi
interesami.
Choć jego stanowisko można
rozumieć opacznie, jako
utożsamienie woli powszechnej z
wolą większości, to nakłada ono
przecież istotny warunek
ograniczający zasadę większości:
zakaz porozumiewania się
obywateli między sobą, czyli
rozpoznawania - przez
porównanie - własnej, konkretnej
sytuacji oraz tworzenia
porozumień (koterii, frakcji, partii
itp.), które wspierałyby realizacje
interesów partykularnych, nadając
im charakter interesów
grupowych.
Przy spełnieniu tego warunku
różnice między wolą poszczególnych
obywateli neutralizują się („plusy i
minusy woli prywatnych znoszą
się”), a do głosu dochodzi wspólny
racjonalny element, nie poddający
się redukcji do interesów
partykularnych, czy to
indywidualnych, czy grupowych.
Zakłada się przy tym, iż wola
powszechna jest wolą
prawodawczą, a nie służącą
podejmowaniu konkretnych
decyzji.
Do koncepcji woli
powszechnej nawiązał w swej
etyce I. Kant (prawodawcza
wola jednostki kierującej się
rozumem).
W XX w. J. Rawls potraktował
wolę powszechną jako
racjonalne podejmowanie
decyzji przy założeniu, że
jednostki w nim uczestniczące
nie znają swego rzeczywistego
położenia, czyli decydują za
„zasłoną niewiedzy”.
Utożsamiając, podobnie jak
Rousseau, dobro wspólne z
racjonalnym wyborem, Rawls
uznał, iż dla osiągnięcia dobra
wspólnego niezbędne jest
zdefiniowanie go i uczynienie
przedmiotem dążeń.
Rousseau, odwołując się do
tradycji antycznej, uważa
polityczną formę życia
społecznego, która z ludzi
prywatnych czyni obywateli, za
źródło i formę realizacji wolności
polegającej na uczestnictwie we
władzy.
Wolność jednostkowa zlewa się z
wolnością obywatelską.
Nad obywatelami, poza stanowionym
przez nich prawem, nie panuje nikt, a
zatem są wolni. Rousseau przyjmuje,
że wola powszechna różna od sumy
woli jednostkowych, wyraża to, co
racjonalne, a zatem powszechnie
obowiązujące.
Innymi słowy wola powszechna
to wola, która ujawniłaby się w
sposób jednoznaczny, gdyby
wszyscy obywatele uczestniczący
w podejmowaniu decyzji
kierowali się wyłącznie zasadą
racjonalności, czyli dążeniem do
interesu wspólnego.
Racjonalność decyzji jest wyrazem
wolności. Jest oczywiste, iż wola
poszczególnych ludzi nastawiona
jest na realizację interesu
prywatnego i nie może służyć
określeniu interesu ogółu, gdyż
suma interesów prywatnych nie
tworzy interesu wspólnego.
Podporządkowanie się woli
powszechnej oznacza akceptację
tego, co racjonalne, i przez to
staje się wyrazem wolności. Lecz
wola powszechna może nie
zyskać aprobaty w oczach
niektórych obywateli i spotkać
się z odrzuceniem,
wówczas „/…/ jeżeli ktokolwiek
odmówi posłuszeństwa woli
powszechnej, będzie do tego
zmuszony przez całe ciało; co nie
oznacza niczego innego jak tylko
to, że będzie zmuszony do
wolności.”
(J.-J. Rousseau, Umowa społeczna, Kęty 2002, s. 22)”
.
Wola większości jest racjonalna,
zatem prawo przez większość
przyjęte jest racjonalne i należy mu
się podporządkować, nie ze względu
na szacunek dla prawa jako
podstawy ładu społecznego, lecz
dlatego, że „posłuszeństwo prawu,
które się sobie przepisało, jest
wolnością.”
(tamże, s.23)
Rozumna wola powszechna
określana przez większość nie jest
niczym ograniczona, a narzucona
wszystkim nie może być uznana za
przymus, skoro jest wyrazem
racjonalności i rezultatem praw,
które obywatele stanowią sami
dla siebie.
Koncepcja demokracji, oparta na pojęciu
woli powszechnej lub na zasadzie
większości, ma charakter paradoksalny. Z
jednej strony, obywatel opowiada się za
rozwiązaniem prawnym X, za którym w
jego przekonaniu przemawiają silne
racje. Z drugiej strony, powinien
zaakceptować wolę większości
wprowadzenia rozwiązania Y jako
racjonalną.
Rousseau uważa, że paradoks
rozwiązuje podporządkowanie
się woli ogółu i porzucenie
własnych przekonań jako
obiektywnie bezzasadnych albo
narzucenie woli ogółu
jednostce, czyli zmuszenie do
wolności.
Możliwe jest też rozwiązanie polegające
na zgodzie na rozwiązanie Y, którego
obywatel nie akceptuje i uważa, iż
większość się myli, akceptuje je jednak
jako obowiązujące, jeśli zostało przyjęte
w sposób zgodny z procedurami
demokratycznymi (współczesną wersję
analizy tego paradoksu zawdzięczamy
R. Wollheimowi).
Umowa społeczna wyjaśnia jak
powstaje społeczeństwo w ogóle i
społeczeństwo obywatelskie zdolne do
stanowienia prawa.
Rousseau przyjmuje, iż człowiek kieruje
się w swym postepowaniu dwoma
motywami, które są pierwotne w
stosunku do rozumu i nakłaniają go do
zabiegania o dobro osobiste i dobro
innych.
„Odkładając więc wszystkie książki
naukowe, które nas uczą widzieć
ludzi tylko takimi, jakimi uczynili
się sami, i zastanawiając się nad
pierwszymi, najprostszymi
czynnościami duszy człowieka,
spostrzegam w niej, jak mi się
zdaje,
dwa czynniki wcześniejsze niż
rozum: jeden z nich to gorąca
troska o własną każdego
pomyślność i życie, drugi to
naturalna odraza do zagłady
albo cierpienia każdej istoty
czującej, zwłaszcza zaś drugiego
człowieka.
Dwa rodzaje miłości, zwrócone ku nam
samym sobie:
• amour de soi-même – miłość samego
siebie, przyrodzona miłość samych siebie,
która cechuje ludzi i zwierzęta – troska o
nasz dobrobyt i środki niezbędne do życia
• amour propre – miłość własna, powstająca
tylko w społeczeństwie ludzkim – troska o
opinię o nas (-> ja odzwierciedlone) i
pozycję w społeczeństwie (uznanie przez
innych ->duma)
Z połączenia i współdziałania, w miarę
możliwości naszego ducha, tych to
dwóch czynników, bez konieczności
uciekania się do czynnika dalszego,
jakim byłaby towarzyskość, zdają mi się
płynąć wszystkie reguły z zakresu prawa
naturalnego: reguły, które rozum
następnie musi oprzeć na innych
podstawach, gdy w wyniku późniejszego
rozwoju uda mu się zagłuszyć naturę.”
(J. J. Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności, W-wa 1956, s.132-133)
Rousseau o moralności
Listy moralne (nigdy niewysłane listy do p.
Zofii d’Houdetot, w której Rousseau był
zakochany, 1757/1758; Listy piąty i szósty
zostały wykorzystane przy pisaniu Emila,
czyli o wychowania, zwłaszcza ustępu
księgi czwartej - Wyznania wiary wikarego
sabaudzkiego).
Wartość moralna życia
człowieka oparta jest na
intencji jego działań.
Natura człowieka decyduje
o wartości jego czynów
moralnych.
Dobro wypływa „z głębi naszych serc” i
musi tkwić głęboko w naszych czynach.
Natura decyduje o tym, czy jesteśmy
dobrzy, czy źli.
U człowieka złego z natury dobroć
byłaby przeciwna naturze.
Aby rozstrzygnąć, czy dominuje w nas
dążenie do dobra, czy do zła, należy
badać nasze wrodzone skłonności i
określać do czego nas prowadzą.
„/…/ wstręt do wyrządzania zła
góruje u nas z natury nad strachem
prezd jego doznawaniem /…/ akt
łaskawości i szlachetności budzi
podziw i miłość. Któż nie mówi do
siebie: chciałbym czynić tak samo.”
(List piąty, Umowa społeczna oraz…,
W-wa 1966, s.578-579)
Nasza natura, gdy jesteśmy jej
posłuszni ,„pochwala to, co sama
nakazała”.
Zły człowiek ucieka przed samym
sobą, szuka obiektu szyderstwa.
Sprawiedliwego człowieka cechuje
wewnętrzna pogoda; śmiech jego jest
radosny; w sobie nosi źródło taj
radości.
Mimo rozmaitości obyczajów i
charakterów ludzkich, wszędzie
występują te same zasady
moralności, te same idee
sprawiedliwości i uczciwości, te
same pojęcia dobra i zła.
Podkreślenie powszechności zasad
moralnych i krytyka sceptycyzmu
etycznego Montaigne’a. Sumienie jako
wrodzona zasada sprawiedliwości.
„Istnieje /…/ w głębi każdej duszy
wrodzona zasada sprawiedliwości,
według której mimo naszych własnych
reguł sądzimy nasze uczynki i uczynki
bliźnich jako dobre lub złe. Tę właśnie
zasadę nazywam sumieniem.”
(List piąty, s. 580)
Uczucia są wewnątrz nas, a idee
przychodzą z zewnątrz. Tylko
dzięki uczuciom, ze względu na
zgodność lub niezgodność między
nami a rzeczami, poznajemy
których powinniśmy pragnąć, a
których unikać.
Zdolność odczuwania jest
wcześniejsza od rozumu.
Filozofowie kwestionują zasadę
sumienia, gdyż dławią w sobie
naturalne uczucia i „nie umieją
wyzwolić się inaczej spod
brzemienia sumienia jak tracąc
wrażliwość”.
Filozofia może przejawiać się
pysze, która oddala nas od
zagłębiania się w nas samych.
Skupienie i samotność w
kontakcie z naturą pozwala
zagłębić się w sobie, aby móc
filozofować.
Dzięki temu jesteśmy w stanie
udzielać pomocy bliźnim i
oddalić nudę, jaka opanowuje
członków klasy niepracującej.
Czynienie dobra to naturalna
dążność człowieka i
niepodobna jej się opierać.

similar documents